O współmieszkalnikach
Mieszkam na razie z Darkiem i Matem z Gruzji. Trzy osoby na osiem
pokoi to nie jest dużo, ale kto chciałby mieszkać w Łodzi? hehe. Właściciele
się tu zabezpieczają przed utratą lokatora na sposoby niespotykane w miastach
takich jak Warszawa. Znalezienie kogoś na swoje miejsce to mus, inaczej płaci
się 3 albo 4 czynsze. Nie wiem czy dotyczy też przypadku śmierci najemcy.
Gdy szukałem lokum, trafiłem na całkiem ładny pokoik. Mówię do dziewczyny, że przyjadę w piątek obejrzeć. Ona że w środę. Ja: tylko na piątek przyjeżdżam do Łodzi. Ona zamilkła. Po pół godzinie, gdy to przemyślałem i do niczego nie doszedłem, pytam ją „co za różnica?”. Wtedy ona, ta Ania, otwiera się, że jak nie znajdzie kogoś do środy, płaci cztery czynsze. Cóż, przegrała zakład o popularność Łodzi jako miasta. Ostatecznie nie wziąłem tego pokoju.
Darek jest z Łodzi. Przyszedł na to mieszkanie, bo chciał poczuć wyższego standardu, tak mi wyznał. Całe wieczory pyka w strzelanki. Pracuje jako wykończeniowiec. Gdy spytałem czy płaci sobie składki, nie wiedział o jakie składki chodzi. Gdy rozjaśniłem, powiedział że jest przedstawicielem szarej strefy, ale robił przy tym dobrą minę. Dodał że chodzi teraz jako policjant. Nie zrozumiałem – taki chłopaczek policjantem? Spytałem: – czyli jesteś ochroniarzem? On że nie, chodzi do seriali grać policjantów. Liczy się łysina, to się kojarzy z policją – pochylił się lekko, pokazując brak czupryny, tak jak się pokazuje muskuły. Grał w Komisarzu Alexu i Ultrafiolecie. Zapytałem czy coś tam mówi, to w końcu odróżnia aktora od dekoracji. On na to że jeszcze nie, ale ostatnio miał używać mimiki. Niestety jest czerwone światło – tak się wyraził – od braku wykształcenia: skończył tylko liceum. Potem poszedł na informatykę, ale „mu się nie podobało” (bo na pewno nie było tak że nie zdał sesji). Urodzony naturszczyk. Oglądajcie telewizję!
Pokazał mi i Matemu fragment odcinka Ultrafioletu w którym „wystąpił”. Był ubrany w mundur i rozmazany, bo stanowił drugi plan. Dało się rozróżnić tylko łysinę. Kazał nam patrzeć i pokazywał palcem w monitor. Potem powiedział, że oczekiwał jakiegoś uznania, a nie wyśmiania. A ja tylko powiedziałem, że fajnie siedział i gdzie się tego uczył.
Nie może się zdecydować w dialektycznej kwestii: bo raz mówi, że za głupie siedzenie w kilku miejscach dostał łącznie tysiąc złotych i sprawia wrażenie uradowanego, a potem daje odczuć, że wolałby coś innego robić i to siedzenie wcale go nie satysfakcjonuje. Trudna sprawa.
Gdy szukałem lokum, trafiłem na całkiem ładny pokoik. Mówię do dziewczyny, że przyjadę w piątek obejrzeć. Ona że w środę. Ja: tylko na piątek przyjeżdżam do Łodzi. Ona zamilkła. Po pół godzinie, gdy to przemyślałem i do niczego nie doszedłem, pytam ją „co za różnica?”. Wtedy ona, ta Ania, otwiera się, że jak nie znajdzie kogoś do środy, płaci cztery czynsze. Cóż, przegrała zakład o popularność Łodzi jako miasta. Ostatecznie nie wziąłem tego pokoju.
Darek jest z Łodzi. Przyszedł na to mieszkanie, bo chciał poczuć wyższego standardu, tak mi wyznał. Całe wieczory pyka w strzelanki. Pracuje jako wykończeniowiec. Gdy spytałem czy płaci sobie składki, nie wiedział o jakie składki chodzi. Gdy rozjaśniłem, powiedział że jest przedstawicielem szarej strefy, ale robił przy tym dobrą minę. Dodał że chodzi teraz jako policjant. Nie zrozumiałem – taki chłopaczek policjantem? Spytałem: – czyli jesteś ochroniarzem? On że nie, chodzi do seriali grać policjantów. Liczy się łysina, to się kojarzy z policją – pochylił się lekko, pokazując brak czupryny, tak jak się pokazuje muskuły. Grał w Komisarzu Alexu i Ultrafiolecie. Zapytałem czy coś tam mówi, to w końcu odróżnia aktora od dekoracji. On na to że jeszcze nie, ale ostatnio miał używać mimiki. Niestety jest czerwone światło – tak się wyraził – od braku wykształcenia: skończył tylko liceum. Potem poszedł na informatykę, ale „mu się nie podobało” (bo na pewno nie było tak że nie zdał sesji). Urodzony naturszczyk. Oglądajcie telewizję!
Pokazał mi i Matemu fragment odcinka Ultrafioletu w którym „wystąpił”. Był ubrany w mundur i rozmazany, bo stanowił drugi plan. Dało się rozróżnić tylko łysinę. Kazał nam patrzeć i pokazywał palcem w monitor. Potem powiedział, że oczekiwał jakiegoś uznania, a nie wyśmiania. A ja tylko powiedziałem, że fajnie siedział i gdzie się tego uczył.
Nie może się zdecydować w dialektycznej kwestii: bo raz mówi, że za głupie siedzenie w kilku miejscach dostał łącznie tysiąc złotych i sprawia wrażenie uradowanego, a potem daje odczuć, że wolałby coś innego robić i to siedzenie wcale go nie satysfakcjonuje. Trudna sprawa.

Komentarze
Prześlij komentarz