Mankament


Okazuje się, że mieszkanie ma poważną wadę. Nie są to pluskwy, nie jest to pleśń za łóżkiem, ale jest to hałas (a marzyłem o cichym pokoiku). Zaraz pod podłogą mieści się Riff Raff, znany w Łodzi klub muzyczny, a tak naprawdę to mordownia i dyskoteka. Gdy go zobaczyłem przed wprowadzeniem, sądziłem że to klub goszczący kulturalne koncerty jazzowe. Zresztą on sam się dopiero w tym miejscu otwierał. Tymczasem jest to rozrywka dla plebsu grająca pod przykrywką różnych co dzień motywów przewodnich wciąż tę samą muzykę: z grubsza, złote przeboje do porzygu.
Hałas przenosi się od podłogi, więc o dziwo otwarcie okna go nie zwiększa. Dokładnie czuć w mieszkaniu gdzie kończy się tancsala – nad nią drgania osiągają zenitu. Najgorzej ma Gruzin. Gdy stoję obok jego pokoju, czuję i słyszę już dyskotekowy poziom zgiełku.
Imprezy mają w piątek i sobotę plus karaoke w czwartek. To ostatnie jest chyba nieszkodliwe. Dziś jest noc z soboty na niedzielę, godzina za kwadrans druga, a ochroniarz mówił że o drugiej kończą. Jak nie skończą, wezwę policję, choć wiem że to nic da, z takimi klubami się walczy miesiącami. Już więcej może dać zgłoszenie do sanepidu za niewygłuszone pomieszczenie.
Byłem tam dzisiaj, bo napisała mi taka znajoma-nieznajoma, żebym wpadał. Najpierw pomyślałem, że to zabawne: wpierw przeklinać tancbudę, a potem iść się tam bawić. Lecz gdy tam zaszedłem i zobaczyłem tych osobników, tych ludzi tyrających cały tydzień po to by kupić sobie drina za dziesiątkę, te zakazane mordy, tych strasznych mieszczan, tych ludzi żyjących chuj wie po co, to mi się odechciało bawić i utwierdziłem się w narzekaniu. Co oni świętują? Dożynek nie ma, karnawału nie, a tańczą, się obściskują i wyją o pustych oczach.
Co począć? Raz to spróbować się przystosować: w piątki jest spotkanie couchsurfingu, mogę siedzieć dłużej. W sobotę gdzieś się umawiać albo wyjeżdżać. Kupić zatyczki. Nasłać kogokolwiek na nich, to chociaż się uwrażliwią. Bez powodu się raczej nie wynieśli z Roosevelta, poprzedniej lokalizacji.
Dwa to samemu się wynieść. Mogę to uczynić (wg mnie) bez żadnych konsekwencji. Właściciel nie dotrzymuje umowy, w której stoi że mieszkanie jest o należytym stanie sanitarnym. Hałas to tego naruszenie. Pożyję jeszcze troszeczkę tutaj i ocenię. Ewentualnie zmienić pokój na bardziej oddalony od epicentrum. Kontemplować dudnienia nie potrafię.
Dopisek: nie wyłączyli, zadzwoniłem na szkieły. Babka powiedziała, że przyjmuje zgłoszenie, ale mam i tak iść do dzielnicowego. Ktoś ma przyjechać teraz. Jest kwadrans po drugiej.
Dopisek2: Rozmawiałem z Gruzinem. Był przejęty. Mówił że na początku był trochę spity i tak nie słyszał, ale przez to dudnienie otrzeźwiał. Pytał, czy oni mają prawo tak grać. Tak naprawdę to nie wiem, ale chyba nie.

Na górze my, na dole oni. Merde.



Komentarze

Popularne posty