Oto pierwszy post

A życie moje tu nie przypomina postu, bo jestem na swoim i sobie dogadzam.
Oglądałem kilka mieszkań. Powtarza się schemat długiego korytarza i odchodzących odeń pokoi. Skrojone na oddzielny wynajem. A to stare kamienice wszystko. W Poznaniu takich mieszkań nie widziałem.
Teraz w takim pokoju mieszkam. Jest bardzo wysoki. Mam odczucie że jest wyższy niż szerszy. Jak będę w Poznaniu, to zabiorę miarkę. Ikeowo tu jest, ale sobie oswoiłem przestrzeń tak jak wieśniacy, którzy stawiają krzyże przydrożne. Przywiozłem plakat ze sową i talerzyk od Arabów izraelskich. To cudowne jak te szafy pochłonęły moje manele. Przypominało to wchłonięcie wiedzy po długiej nauce.
Podpisałem umowę najmu, a tam takie martwe zapisy jak wykupywanie jakiejś polisy przez najemcę. Już biegnę. Powiedziałem do właścicieli, że te umowy to są gotowce, bo w innym mieszkaniu mi dali taką samą. Zamilkli na parę chwil, widocznie poruszeni, że nakryłem ich na udawaniu tylko prawniczej biegłości.
Mam tu w porządku. Nie to co by było w pierwszym oglądanym pokoju, gdzie właściciel, z pyska taki pedofil, oświadczył że robi wlot na pokój i jak jest brudno, to wzywa sprzątaczkę (a czemu nie sprzątacza?) na koszt lokatora. Poza tym on mieszka piętro wyżej i wszystko słyszy. Taki wielki brat. Ostatnio gdy w Wiedniu mieszkałem z właścicielem pokój obok, gotowałem wodę czajnikiem elektrycznym po kryjomu, bo mi nie kazał. Było to przed mieszkaniem z robotnikami.
Łódź wiadomo jest biedniejsza. Ale chodniki i poniekąd drogi rowerowe są ładniejsze (tak, chcę tu użyć estetycznej kategorii), bo wcześniej zrozumieli że chodniki można obudować granitową kosteczką, a ścieżki rowerowe robić wg standardów. No wiadomo że na niektórych ważnych trasach ich nie ma, a sieć jest bardzo dziurawa. Mówię tylko, że mi się podobało kilka tych co widziałem.
Na razie tyle.

Elektociepłownia, czyli łódzki czernobyl w śródmieściu

Komentarze

Popularne posty