Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Łódź i duch kapitalizmu

Pamiętacie scenę z Ziemi Obiecanej, gdzie trójka młodych panów mówi sobie: „Ja nie mam nic, ty nie masz nic, razem zbijemy fortunę!”? Przeżyłem coś podobnego. Mój współmieszkalnik-Gruzin, Mate, wypalił do mnie: „Znajdź mi jakąś fabrykę w Łodzi, np. czekolady”. Pomyślałem że potrzebuje scenerii na randkę, bo on to jest pies na dziewczyny. Ale potem się wyjaśniło. Chce znaleźć coś polskiego, co można by wwozić do Gruzji i na tym zarobić. Jego wuja ma kapitał. Chciałem zażartować, że w Polsce owszem wytwarza się trochę wina, które można by wwozić, ale się powstrzymałem. Rzucałem po kolei: ptasie mleczko, krówka, rodzynek w czekoladzie. Mate wyszedł z propozycją, by skupić się na hotelach, bo ich wszędzie dużo. One potrzebują talerzy, ręczników, mydełek. Ale on nie chce po prostu wwieźć talerzy, tylko maszyny które będą te talerze wytwarzać tam na miejscu. Dołączył do tego Darek. Mate stawiał mi go za wzór zmotywowania. Zaiste, takich łakomych oczu dawnom nie widział. Sprawa jest w toku...

Najnowsze posty

O współmieszkalnikach

Mankament

Historia mieszkania

Oto pierwszy post